Brooklyn 16 marca skończył 4 lata, bardzo spóźniony post. Przez ten rok dużo się nie zmieniło, właściwie to mogłabym zrobić kopiuj-wklej z notki odnośnie 3ecich urodzin ;) Może napiszę tylko tyle, że nie wierzę w ideały i cieszę się, że mam tego głupka.
Sto latek!
Zdjęcia z krótko trwającej wiosennej pogody.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brooklyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brooklyn. Pokaż wszystkie posty
23 marca 2013
13 października 2012
Plany i to co z nich wychodzi
Brooklyn miał być pieskiem do agility, a raczej powinnam napisać, że agility miało być dla niego. Ze względu na problemy ze skupianiem uwagi, czy wcześniej zupełne wyłączanie się poza domem nie widziałam dla nas żadnej innej przyszłości. Brooklynowi skakanie przez hopki sprawiało radość, było to coś co lubił. No, ale właśnie było. W tym roku nie biegaliśmy zbyt wiele, też żeby nie nadwyrężać rzepek. Chciałam odpuścić hopanie w domowych warunkach na ograniczonej przestrzeni co w dużej mierze spowalniało psa. Byliśmy na pierwszym seminarium i jak wiadomo nie było kolorowo. Ostatnio wzięłam go na trening i nie pobiegł nawet jednej przeszkody. Chyba zupełnie zrezygnuję z tego sportu, najpierw rzepka, teraz olewanie całego świata, ciągle coś nam przeszkadza.
W tym roku przestawiliśmy się na obedience, ale no właśnie skoro Brook nie biega przez przeszkody to na pewno nie będzie wykonywał precyzyjnych komend w rozproszeniach. Na początku lata byłam już bardzo zadowolona z naszego obi. Brook potrafił pracować na polu, w upale, w rozproszeniach. Teraz wszystko się zepsuło. Nie widzę sensu robienia czegoś na siłę skoro pies nie wyraża chęci pracy, bo można więcej zepsuć niż naprawić. Z obi jednak nie zrezygnuję, to można spokojnie ćwiczyć w ogródku, dla własnej satysfakcji i zabawy, a nie bycia mistrzem świata.
Może musimy przeczekać, może Brook ma kryzys wieku średniego xd Na razie ze zniecierpliwieniem czekam na zimę, bo poprzednia była bardzo owocna jeśli chodzi o obi. Wtedy dopiero zaczynaliśmy, więc nie mam na myśli nie wiadomo jakich ćwiczeń z trójek, ale tak na nasz poziom ruszyliśmy się do przodu. Później przyszła wiosna i wszystko szlak trafił, ale latem znowu było super, no i obecny stan kompletnego odmóżdżenia.
Czy ja na prawdę tak strasznie opisałam Texasa w poprzednim poście? Ale jestem niedobrą pańcią xd Texas nie jest taki strasznie straszny, radzimy sobie. Mamy problemy na które byłam przygotowana ze względu na rasę. Nie mogę jeszcze powiedzieć, że wszystko jest idealnie, bo chyba idealnie nigdy nie jest, ale idziemy w dobrym kierunku.
W tym roku przestawiliśmy się na obedience, ale no właśnie skoro Brook nie biega przez przeszkody to na pewno nie będzie wykonywał precyzyjnych komend w rozproszeniach. Na początku lata byłam już bardzo zadowolona z naszego obi. Brook potrafił pracować na polu, w upale, w rozproszeniach. Teraz wszystko się zepsuło. Nie widzę sensu robienia czegoś na siłę skoro pies nie wyraża chęci pracy, bo można więcej zepsuć niż naprawić. Z obi jednak nie zrezygnuję, to można spokojnie ćwiczyć w ogródku, dla własnej satysfakcji i zabawy, a nie bycia mistrzem świata.
Może musimy przeczekać, może Brook ma kryzys wieku średniego xd Na razie ze zniecierpliwieniem czekam na zimę, bo poprzednia była bardzo owocna jeśli chodzi o obi. Wtedy dopiero zaczynaliśmy, więc nie mam na myśli nie wiadomo jakich ćwiczeń z trójek, ale tak na nasz poziom ruszyliśmy się do przodu. Później przyszła wiosna i wszystko szlak trafił, ale latem znowu było super, no i obecny stan kompletnego odmóżdżenia.
Czy ja na prawdę tak strasznie opisałam Texasa w poprzednim poście? Ale jestem niedobrą pańcią xd Texas nie jest taki strasznie straszny, radzimy sobie. Mamy problemy na które byłam przygotowana ze względu na rasę. Nie mogę jeszcze powiedzieć, że wszystko jest idealnie, bo chyba idealnie nigdy nie jest, ale idziemy w dobrym kierunku.
19 września 2012
Wrócił stary Brook?!
Nie, nie stary, jeszcze gorszy...
Czy rok pracy nad psem i bardzo fajne efekty tego poszły na marne? Przez ostatnie kilkanaście miesięcy naprawdę dużo się zmieniło i dużo osiągnęłam w pracy z Brooklynem... Myślałam, że Brookowi tradycyjnie odwaliło i trzeba to przeczekać, ale trwa to już zbyt długo i jest coraz gorzej.
Brooklyn ma mnie tak totalnie w doopie, że nawet mój śp. sznaucer tak się nie zachowywał... Na spacerze wybiega przed siebie i wręcz tracę go z pola widzenia -.- Czasem zareaguje na przywołanie przebiegając pół metra ode mnie. Jak zobaczy psa to może sobie za nim iść, nie ważne gdzie jestem, może mnie nie być, Brookowi wszystko jedno... Nawet Texas przestał za nim biegać. Marzyłam o starcie w zerówce obi, a teraz co mam błagać, żeby pies się na mnie chociaż przelotem spojrzał? Gdy coś ćwiczymy (w domu oczywiście...) Brook jest potwornie zgaszony i znudzony. Czy teraz mam wracać do linki, skupiania uwagi na mnie, motywacji? Przy tym co teraz jest to nie mam na co narzekać na jego zachowanie na ostatnim seminarium...
Tragedia, ale jak zwykle im wyżej się zajdzie tym upadek bardziej boli.
___________________________
Texas zachorował, tradycyjnie nie w porę, bo w niedziele mamy wystawę... Prawdopodobnie coś zeżarł i mu zaszkodziło. Rano musiałam z nim lecieć do weta, ale przynajmniej nie psoci tylko śpi.
I jeszcze mu te uchole stanęły, a miał takie słodkie pół załamane ;)
Już myślałam, że nam się popsuł aport, ale na szczęście był to tylko chwilowy efekt przytłoczenia nową sytuacją. Zaczęliśmy trochę adżilitować, no cóż skoro dla Brooka mogę nie istnieć...
I takie tam brzydkie.
Mimo, że oglądalność bloga ostatnio trochę spadła to wejścia przekroczyły 20 tysięcy :D Dzięki, że zaglądacie. Postaram się też częściej komentować wasze blogi.
Czy rok pracy nad psem i bardzo fajne efekty tego poszły na marne? Przez ostatnie kilkanaście miesięcy naprawdę dużo się zmieniło i dużo osiągnęłam w pracy z Brooklynem... Myślałam, że Brookowi tradycyjnie odwaliło i trzeba to przeczekać, ale trwa to już zbyt długo i jest coraz gorzej.
Brooklyn ma mnie tak totalnie w doopie, że nawet mój śp. sznaucer tak się nie zachowywał... Na spacerze wybiega przed siebie i wręcz tracę go z pola widzenia -.- Czasem zareaguje na przywołanie przebiegając pół metra ode mnie. Jak zobaczy psa to może sobie za nim iść, nie ważne gdzie jestem, może mnie nie być, Brookowi wszystko jedno... Nawet Texas przestał za nim biegać. Marzyłam o starcie w zerówce obi, a teraz co mam błagać, żeby pies się na mnie chociaż przelotem spojrzał? Gdy coś ćwiczymy (w domu oczywiście...) Brook jest potwornie zgaszony i znudzony. Czy teraz mam wracać do linki, skupiania uwagi na mnie, motywacji? Przy tym co teraz jest to nie mam na co narzekać na jego zachowanie na ostatnim seminarium...
Tragedia, ale jak zwykle im wyżej się zajdzie tym upadek bardziej boli.
___________________________
Texas zachorował, tradycyjnie nie w porę, bo w niedziele mamy wystawę... Prawdopodobnie coś zeżarł i mu zaszkodziło. Rano musiałam z nim lecieć do weta, ale przynajmniej nie psoci tylko śpi.
I jeszcze mu te uchole stanęły, a miał takie słodkie pół załamane ;)
Już myślałam, że nam się popsuł aport, ale na szczęście był to tylko chwilowy efekt przytłoczenia nową sytuacją. Zaczęliśmy trochę adżilitować, no cóż skoro dla Brooka mogę nie istnieć...
![]() |
| fot. Kinga Wójcik |
I takie tam brzydkie.
Mimo, że oglądalność bloga ostatnio trochę spadła to wejścia przekroczyły 20 tysięcy :D Dzięki, że zaglądacie. Postaram się też częściej komentować wasze blogi.
3 września 2012
Po semi ;)
Zacznę od tego, że w sobotę byliśmy w Kielcach na seminarium agility z Brooklynem, a Texas był w ramach socjalu.
Zaczęło się fatalnie, tak jak przewidywałam. Brooklyn już od kilku dni miał mnie w doopie i nie robiłam sobie nadziei, że na sobotę coś się zmieni. Poza tym ostatnio nie czuje się najlepiej, wcina karmę dla szczeniąt i to podwójną porcję (swojego nie ruszy), która najwyraźniej mu nie służy.
Kiedy w końcu nadeszła nasza kolej... Brook sobie węszył, uciekał, olewał mnie totalnie. Tak się nakrzyczałam, że później gardło mnie bolało ;/ Ogólnie katastrofa.
Była długa przerwa i coś się ruszyło ;) Brooklyn zaczął interesować się smakami, wróciło mi trochę nadziei, że dzień może nie skończy się, aż tak źle. Nie było idealnie, Brook nie dał z siebie 100%, ale pobiegł, więc jak na ten fatalny początek i tak się cieszę. Zestresowałam się, na początku w ogólnie nie ogarniałam, gdzie, co i jak mam psu pokazywać. Przynajmniej się nie wywaliłam i nie zdeptałam psa, a nawet wyszły mi zmiany. Jak już w miarę wiedziałam jak mam biec, Brooklyn całkiem ładnie hopsiał, nawet chyba nie miał takiej paskudnej techniki skoku jak w domu. Kiedy zobaczyłam wielki zakręcony tunel, byłam pewna, że mój szczurek tam nie wlezie, ale szybko się przekonał i chyba mu się nawet podobało. Druga część semi, była bardzo fajna, pomijając fakt, że raz podczas outu Brook wypruł do przodu wąchać i na koniec odwidziało mu się wchodzić do miękkiego tunelu.
A Texas ślicznie aportował, szarpał się, odwoływał od psów, tylko kwiczał w klatce jak ćwiczyłam z Brookiem.
Zdjęć z seminarium nie mam, ale mam takie z piątku.
Brooklyn: "zbierzcie go ode mnie" ;p
Zaczęło się fatalnie, tak jak przewidywałam. Brooklyn już od kilku dni miał mnie w doopie i nie robiłam sobie nadziei, że na sobotę coś się zmieni. Poza tym ostatnio nie czuje się najlepiej, wcina karmę dla szczeniąt i to podwójną porcję (swojego nie ruszy), która najwyraźniej mu nie służy.
Kiedy w końcu nadeszła nasza kolej... Brook sobie węszył, uciekał, olewał mnie totalnie. Tak się nakrzyczałam, że później gardło mnie bolało ;/ Ogólnie katastrofa.
Była długa przerwa i coś się ruszyło ;) Brooklyn zaczął interesować się smakami, wróciło mi trochę nadziei, że dzień może nie skończy się, aż tak źle. Nie było idealnie, Brook nie dał z siebie 100%, ale pobiegł, więc jak na ten fatalny początek i tak się cieszę. Zestresowałam się, na początku w ogólnie nie ogarniałam, gdzie, co i jak mam psu pokazywać. Przynajmniej się nie wywaliłam i nie zdeptałam psa, a nawet wyszły mi zmiany. Jak już w miarę wiedziałam jak mam biec, Brooklyn całkiem ładnie hopsiał, nawet chyba nie miał takiej paskudnej techniki skoku jak w domu. Kiedy zobaczyłam wielki zakręcony tunel, byłam pewna, że mój szczurek tam nie wlezie, ale szybko się przekonał i chyba mu się nawet podobało. Druga część semi, była bardzo fajna, pomijając fakt, że raz podczas outu Brook wypruł do przodu wąchać i na koniec odwidziało mu się wchodzić do miękkiego tunelu.
A Texas ślicznie aportował, szarpał się, odwoływał od psów, tylko kwiczał w klatce jak ćwiczyłam z Brookiem.
Zdjęć z seminarium nie mam, ale mam takie z piątku.
Brooklyn: "zbierzcie go ode mnie" ;p
12 sierpnia 2012
Pozytywny wpływ szczeniaka
... na Brooklyna.
Nigdy nie sądziłam, że pojawienie się małej kudłatej kulki tak bardzo zmieni Brooka. Mam psa który się szarpie i bawi ze mną, czy Texem, nie tylko wtedy gdy wyjątkowo najdzie go ochota.
Jakby Brook umiał mówić to "możecie już się pozbyć tego szkodnika ja też tak potrafię" ;)
Na początku miał to być filmik obrazujący nierealny obraz szarpania się z Brookiem, ale powrzucałam też inne rzeczy.
Nigdy nie sądziłam, że pojawienie się małej kudłatej kulki tak bardzo zmieni Brooka. Mam psa który się szarpie i bawi ze mną, czy Texem, nie tylko wtedy gdy wyjątkowo najdzie go ochota.
Jakby Brook umiał mówić to "możecie już się pozbyć tego szkodnika ja też tak potrafię" ;)
Na początku miał to być filmik obrazujący nierealny obraz szarpania się z Brookiem, ale powrzucałam też inne rzeczy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















