2 października 2012

Spacerki

Niezwykle inteligentne pieski

Nasze spacery ostatnio kolorowe nie są, mogę zapomnieć o tym, żeby dojść do jakiegoś pola, spuścić psy i mieć spokój. Brook ma mnie w szerokim poważaniu, a Texas robi za futerkowy odkurzacz. No, ale od początku. Problem zaczyna się już przy wyjściu, pieski nakręcone, Texas gryzie, Brook biega, a na koniec się jeszcze pogryzą, gdy Texas prezentując swą piękną technikę skoku do smyczy, którą mam w ręku pięknie wyląduje czterema łapkami na Brooku. Na ulice pieski wypadają jak burza, pół biedy jeśli akurat nikt nie przechodzi. Jak już uda nam się wyjść z domu bez ofiar w ludziach i zwierzętach, zaczyna się kolejny problem... samochody, rowery! No przecież Texasek musi je zagonić. Szczeniak zrobił się już całkiem ciężki, więc jak szarpnie to dość solidnie, na dodatek on sobie na tej smyczy lata. A przecież ludzie są tacy fajni, na każdego trzeba radośnie skoczyć. Po drodze możemy jeszcze spotkać airedale terriera z naszego osiedla, którego Brook darzy szczerą nienawiścią. A wtedy w jednej chwili Texas leży powalony i jest ze mną oplątany smyczą, a Brook drze się i szarpie na wszystkie strony... A więc jak w końcu dojdziemy do celu biedny Brook zostaje przywiązany do drzewa i drze jape, aż go nie odwiążę. Natomiast Texas odpięcie smyczy już skojarzył z pracą, więc włazi mi pod nogi i zapomina o swojej życiowej pasji jaką jest jedzenie śmieci. Gdy tylko skończę ćwiczyć z młodym natychmiast zapinam go na smycz, ażeby nie znalazł jakiejś smacznej kupy lub innego świństwa. Bierzemy Brooka no i droga powrotna...
Oto nasz codzienny spacerek ze wszystkimi bajerami :]

No i zdjęcia z czasów kiedy jeszcze psy spuszczałam ze smyczy.